Pogoria Biega... biega i morsuje
Dodane przez Zibar dnia Grudzień 20 2012 07:33:44
Powszechnie znanym i od wielu lat kultywowanym zwyczajem spotykamy się w każdą niedzielę o godzinie dziewiątej przy molo nad Pogorią III, by razem przemierzać biegowe trasy i tym sposobem zacieśniać łączące nas przyjaźnie, ale od dwóch tygodni nasza oferta adresowana do wszystkich amatorów aktywnego i zdrowego spędzania czasu na wolnym powietrzu została poszerzona o… morsowanie.
Treść rozszerzona
Powszechnie znanym i od wielu lat kultywowanym zwyczajem spotykamy się w każdą niedzielę o godzinie dziewiątej przy molo nad Pogorią III, by razem przemierzać biegowe trasy i tym sposobem zacieśniać łączące nas przyjaźnie, ale od dwóch tygodni nasza oferta adresowana do wszystkich amatorów aktywnego i zdrowego spędzania czasu na wolnym powietrzu została poszerzona o… morsowanie.

W drugą niedzielę grudnia, po gruntownej rozgrzewce i przy dziesięciostopniowym mrozie, zaledwie dwóch śmiałków odważyło się zanurzyć swoje ciała w lodowatej wodzie jeziora, jednak w minioną niedzielę liczba entuzjastów zimowych kąpieli urosła już do czterech. Dodatkowym utrudnieniem okazała się warstwa lodu od brzegów ścinająca taflę wody, lecz nasi nie znający trwogi herosi, ku przerażeniu wodnego ptactwa, parli w przód niczym lodołamacze, a zatrzymali się dopiero gdy ponad taflę jeziora wystawały im same głowy. Całemu zajściu towarzyszyły euforyczne okrzyki wydawane przez taplające się w mroźnej toni morsy, przeplatane aplauzem zgromadzonej na brzegu gawiedzi.

Jeszcze chwila dla fotoreporterów, by utrwalić całość zdarzenia, zaś sam moment morsowej inicjacji przekazać potomności, po czym nasze ociekające zimną wodą, świeżo upieczone… a raczej świeżo zmrożone morsy, korzystając z uprzejmości gospodarzy pobliskiego ośrodka CSiR, i co najważniejsze, ani na chwilę nie tracąc dobrego humoru, pośpieszyli przebrać się w suche rzeczy. Nasz organizm, wyposażony w naturalne mechanizmy termoregulacji, sam w sobie jest najwydajniejszą oraz samowystarczalną fabryką ciepła, trzeba tylko wprawić go w ruch, by już po kilku minutach biegu w odrętwiałe z zimna członki powróciło błogie ciepło, a wraz z nim podwojony wigor.

Współczesny człowiek, wykorzystując zdobycze cywilizacji w postaci coraz coskonalszych tkanin termoaktywnych, izolujących jego ciało od warunków zewnętrznych, tym samym usypia i znacząco osłabia swój naturalny system termoregulacji organizmu. Sprawdzonym sposobem na reaktywację procesów termogenezy w naszych rozhartowanych organizmach są właśnie regularne kąpiele w lodowatej wodzie, więc praktycznie każdy człowiek ze zdrowym sercem i sprawnym układem krążenia, jeśli tylko zdoła przełamać psychologiczną barierę, może zostać morsem. Korzyści płynące z cotygodniowych kąpieli w przeręblu są nieocenione, gdyż morsy to najbardziej pociągające stworzenia… bynajmniej nie nosem, a przy tym pogodnie nastawione do życia oraz innych ludzi. Ponadto morsom obce są wszelakie astmy, przeziębienia, czy dolegliwości reumatyczne, co zawdzięczają właśnie zimnym bodźcom systematycznie dostarczanym swoim organizmom.

Przed pierwszą kąpielą zimową dobrze jest zaopatrzyć się w skarpety i rękawice neoprenowe używane przez nurków, które uchronią nasze palce przed odmrożeniami, zaś stopy przed niepożądanym skaleczeniem kawałkami lodu. Ponadto trzeba pamiętać o chronieniu głowy ciepłą czapką. Zanurzenie ciała w lodowatej wodzie powoduje znaczne zawężenie naczyń włosowatych oraz peryferyjnych naczyń krwionośnych, a krew zaczyna przepływać z kończyn do serca i mózgu aby zapewnić prawidłową pracę organów odpowiedzialnych za utrzymanie funkcji życiowych, jak również ustrzec organizm przed wychłodzeniem. Dlatego zanim wejdziemy do przerębla należy solidnie nasycić tlenem krew oraz wszystkie tkanki, w czym najlepszą i sprawdzoną metodą jest właśnie bieganie oraz inne sporty aerobowe. Rozgrzewka nie może być zbyt intensywna, bowiem nigdy nie wolno wchodzić do lodowatej wody będąc zdyszanym i spoconym. Pierwsza kąpiel powinna trwać stosunkowo krótko, od kilku do kilkunastu sekund, gdyż najistotniejszy jest sam moment zanurzenia oraz zadziałanie mechanizmu termoregulacji. Wychodząc z wody, jesteśmy szczególnie narażeni na wychłodzenie, bo wtedy skurczone naczynia krwionośne zaczynają się rozszerzać, należy więc
niezwłocznie wytrzeć ciało do sucha i szybko ubrać ciepłe rzeczy. Aby satysfakcja z morsowych kąpieli była stuprocentowa, wskazanym jest na koniec przebiec jedno okrążenie wokół jeziora, po którym poczujecie się bardzo, bardzo wyjątkowo.

Mam nadzieję, że mój artykuł spełni swoje zadanie i przekona do morsowania tych jeszcze nie przekonanych, oraz że w najbliższą niedzielę na cotygodniowym naszym spotkaniu nad Pogorią III pojawi się dużo więcej śmiałków gotowych zanurzyć swoje ciała w zimnej wodzie jeziora, jeśli jednak nie, to cóż… pozostaje mi tylko ubolewać, że ominą ich doznania jedyne w swoim rodzaju, jakich nie dostarczy żadna inna ludzka aktywność, a których doświadczyć można tylko w czeluści przerębla.







W najbliższą niedzielę 23 grudnia zapraszamy wszystkich mamy nadzieję że będzie nas więcej!








autor: Jan Pinkosz
źródło: inf. własna
galeria: Link