Pucharowa środa
Dodane przez Zibar dnia Kwiecień 07 2011 08:50:14
Wczoraj rozegrano półfinały Pucharu Polski podokręgu Sosnowiec. Unia Dąbrowa Górnicza podejmowała Szczakowiankę a Zagłębiak Dąbrowa Górnicza Ciężkowiankę. W Finale zobaczymy jednak tylko jedną drużynę z naszego miasta.
Treść rozszerzona
Wczoraj rozegrano półfinały Pucharu Polski podokręgu Sosnowiec. Unia Dąbrowa Górnicza podejmowała Szczakowiankę a Zagłębiak Dąbrowa Górnicza Ciężkowiankę. W Finale zobaczymy jednak tylko jedną drużynę z naszego miasta.

Mogli prowadzić 3:0... a przegrali

Wczoraj rozegrano półfinały Pucharu Polski podokręgu Sosnowiec. Unia Dąbrowa Górnicza podejmowała Szczakowiankę, nieoczekiwanie gospodarze już w 5. minucie wyszli na prowadzenie. Dąbrowianie dobrze rozegrali piłkę, która trafiła pod nogi Adriana Piątka, a ten na pełnej szybkości minął bramkarza i z ostrego kąta posłał obiekt pożądania do siatki. Dąbrowianie próbowali iść za ciosem, jednak Szczakowianka tak łatwo nie poddała się. W 28. minucie Grzegorz Kmiecik mógł wyrównać, jednak jego strzał z 10 metrów minął słupek. Kolejna akcja powinna zakończyć się bramką. Zimnej krwi zabrakło młodemu piłkarzowi Unii, Damianowi Pawęzowskiemu, który otrzymał piłkę przed polem karnym, zbiegł na prawą stronę wyciągając bramkarza i próbował uderzyć z ostrego kąta. Wydawało się, iż ofiarnie interweniujący golkiper przyjezdnych, Daniel Kotyza, tylko odprowadzi wzrokiem piłkę do siatki... jednak futbolówka minęła słupek, a piłkarze Szczakowianki odetchnęli z ulgą. Chwilę później przypomniał o sobie Kmiecik, który otrzymał futbolówkę przed polem karnym, ale uderzył nad poprzeczką. W 42. minucie szarżował Bartłomiej Borówka, który na prawej stronie w efektowny sposób minął dwóch rywali, jednak wypuścił sobie za mocno piłkę i nie zdołał jej wrzucić w pole karne.

Po przerwie trener Szczakowianki, Andrzej Sermak dokonał 3 zmian. Od 55. minuty po boisku „hasało” 3 piłkarzy z zapasem sił (Dębowski, Biskup i Małkowski). Roszady przydały się, gdyż przyjezdni w przeciągu 2 minut zdobyli 2 bramki i ostudzili zapały gospodarzy. Najpierw (60. min) strzelec pierwszego gola, Kondzielnik, zakręcił dąbrowianami na prawej stronie i precyzyjnie dośrodkował na dalszy słupek, gdzie efektownym strzałem z powietrza popisał się Mateusz Radosz. Ledwie piłka ponownie poszła w ruch, a goście prowadzili 3:1. Pod polem karnym dobrze odnalazł się Grzegorz Kantek, nie można tego powiedzieć o obrońcach, którzy gdzieś się zagubili i pozwolili zawodnikowi z Jaworzna zdobyć bramkę.

- Zawsze mówiłem, że był taki pan jak Janosik, jednak on zabierał bogatym, a dawał biednym. Nie wiem dlaczego my dzisiaj dawaliśmy bogatym - kręcił głową po meczu trener Stanek. - Pierwsze 15 minut drugiej połowy zadecydowało o dzisiejszej porażce - dodał trener. Unia nie załamała rąk. W 81. minucie Szymon Topolski wrzucił piłkę na dalszy słupek, tam efektownym szczupakiem piłkę do siatki skierował Bartłomiej Borówka. W 85. minucie Michał Nowak miał futbolówkę na 7. metrze, jednak jego atomowe uderzenie zostało zablokowane. Chwilę później o bezpośredni strzał z rzutu rożnego pokusił się Piątek, jednak przytomną paradą popisał się Kotyza. W ostatnich sekundach mogło paść wyrównanie. Rafał Roterman wypatrzył na 11. metrze Topolskiego, podanie wydawało się wymierzone co do milimetra, jednak Kamil Stankiewicz wyskoczył niczym zawodnicy NBA i czubkiem głowy podbł piłkę i tą interwencją zapewnił zwycięstwo gościom z Jaworzna. - Szkoda pierwszej połowy, gdyż zanim straciliśmy dwie bramki, mogliśmy prowadzić 3:0 - kręcił głową strzelec kontaktowego gola, Bartłomiej Borówka.

W drugim meczu Zagłębiak Dąbrowa Górnicza rozbił w Jaworznie tamtejszą Ciężkowiankę 9:0 (Czytaj więcej). W finale Pucharu Polski podokręgu Sosnowiec zmierzą się dwa IV-ligowe kluby, Zagłębiak i Szczakowianka. - Postawiliśmy na Puchar Polski, ciężko było, ale wygraliśmy i to nas cieszy. Liczyłem na zawodników rezerwowych, że coś wniosą, jednak z niektórymi czeka mnie rozmowa. Finał będzie na pewno ciekawy – zakończył trener Szczakowianki.

Unia Dąbrowa Górnicza 2:3(1:1) Szczakowianka Jaworzno

Bramki: 1:0 - Piątek (7.), 1:1 - Kondzielnik (42.), 1:2 - Radosz (60.), 1:3 - Kantek (61.), 2:3 - Borówka (81.)

Unia: Iwaniuk - Roterman, Szymański, Ambrozik (74. Rad), Broniszewski - Borówka, Wołczyk (70. Kuzior), Piątek – Pawęzowski (60. Nowak), Gręda (60. Topolski).
Szczakowianka: Kotyza - Radosz, Bizon, Stankiewicz, Chojnowski – Dylowicz (Dębowski), Łybyk (55. Biskup), Kantek, Kondzielnik (77. Nawrocki) - Wasilewski, Kmiecik (55. Małkowski).

Do przerwy mecz był wyrównany

Podopieczni Damiana Galei długo się rozkręcali, ale gdy w drugiej połowie złapali odpowiedni rytm, to byli nie do zatrzymania. - Początek był wyrównany. Ciężkowianka dobrze grała do czasu straty drugiej bramki. Później widać było różnicę w przygotowaniu fizycznym. Rywalom zabrakło sił, a my to wykorzystaliśmy - wspomina szkoleniowiec Zagłębiaka.

Dąbrowianie strzelili zespołowi z Jaworzna 9 goli, najlepiej spisał się Christopher Adamczyk, który 3 razy wpisał się na listę strzelców. W finale Zagłębiak zmierzy się z Szczakowianką, czyli będzie to pojedynek dwóch IV-ligowych zespołów. - Dobrze się znam z trenerem Sermakiem, w końcu byłem jego podopiecznym. Będziemy mieli okazje spotkać się w pucharze i lidze, ale w żadnych z tych meczów nie będzie sentymentów, gdyż każdy będzie chciał zgarnąć pełną pulę – zakończył opiekun drużyny z Dąbrowy Górniczej.

Ciężkowianka Jaworzno 0:9 (0:2) Zagłębiak Dąbrowa Górnicza

Bramki: 0:1 - Adamczyk (18.), 0:2 samobójcza (40.), 0:3 - Korepta (50.), 0:4 - Adamczyk (60.), 0:5 - Adamczyk (66.), 0:6 - Dyrda (80.), 0:6 - Korepta (83.), 0:8 - Czop (85.), 0:9 - Dyrda (89.).

Zagłębiak: Gieracz - Komin, Derbin, Czajkowski (46. Setlak), Jędrzejczyk - Zubel (46. Korepta), Sobczak, Adamczyk, Dyrda - Derek (75. Pawlik), Bernaś (63. Czop).

Finał zostanie rozegrany w środę 27 kwietnia o godz. 16.30. Gospodarza spotkania wyłoni losowanie, ponieważ obaj finaliści występują w tej samej klasie rozgrywkowej.

autor: Maciej Wasik/ mar
źródło: sportowezaglebie.pl